AA
A
zapisz się do newslettera: 

Wyrok ETPCz w sprawie Kania i Kittel przeciwko Polsce

Prezentujemy komentarz dr Ireneusza C. Kamińskiego do dzisiejszego wyroku ETPCz w sprawie Kania i Kittel przeciwko Polsce.

Rzadko kiedy mam kłopoty z przewidzeniem, jaka będzie konkluzja wyroku strasburskiego Trybunału w sprawie związanej ze swobodą wypowiedzi. Zasady, jakimi kieruje się Trybunał są bowiem na tyle jednoznacznie i mocno utrwalone w jego orzecznictwie, że znając okoliczności sprawy oraz rozstrzygnięcia krajowych sądów zazwyczaj łatwo powiedzieć, czy wyrok będzie „za” czy też „przeciwko” pozwanemu państwu.

Czekając na wyrok Kania i Kittel przeciwko Polsce trudno było mi rozstrzygnąć, kto wyjdzie z Trybunału jako zwycięzca. Dwoje dziennikarzy napisało artykuł o tym jak wysoki funkcjonariusz publiczny (Marek Siwiec, ówczesny szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego) użytkował drogi samochód „pożyczony” mu przez biznesmena. Tekst dotyczył, więc zagadnienia o niekwestionowanym publicznym znaczeniu: przejrzystości relacji łączących polityków i ludzi biznesu. Ponadto polityk wystawia się w nieunikniony i szeroki sposób na publiczną kontrolę, sprawowaną zwłaszcza przez media. Co więcej, gromadząc dane dziennikarze działali z należną starannością i na podstawie dostatecznych oraz wiarygodnych informacji ustalili, że polityk użytkował samochód oddany mu do dyspozycji przez biznesmena. Mogli również posłużyć się pewną dozą przesady, a nawet prowokacji. Wszystko to czyniło z dziennikarzy zwycięzców strasburskiego starcia.

Z drugiej strony tekst został opublikowany w tabloidzie (Super Express) i miał – korespondując ze stylem popularnego segmentu mediów  bezpośredni i sensacyjny charakter. Artykuł zaczynał się na pierwszej stronie, nosząc wybity wielkimi literami tytuł: „Warszawska prokuratura potwierdziła: Minister wziął”. Dopiero po lekturze właściwego artykułu, znajdującego się już w środku gazety okazywało się, że „wziął” równa się „używał”.

Trybunał jednogłośnie orzekł, że zobowiązanie wydawcy gazety i dziennikarzy w postępowaniu cywilnym do opublikowania przeprosin, zapłaty 10 tysięcy złotych zadośćuczynienia i 1600 złotych kosztów sądowych nie naruszało art. 10 Konwencji. Zauważając ważny publiczny temat i zachowanie rygorów dobrej roboty dziennikarskiej na etapie gromadzenia danych, Trybunał dostrzegł też sensacyjność tytułu i tekstu na pierwszej stronie, które „zniekształcały rzeczywistość”.

Wydany wyrok akcentuje, że nie tylko liczy się to, o czym się pisze, ale i to, jak się pisze. Taki standard pochodzi z wyroku Wielkiej Izby w sprawie Stoll przeciwko Szwajcarii (z 10 grudnia 2007 r.). Orzeczenie w szwajcarskiej sprawie jest traktowane przez komentatorów jako odpowiedź Trybunału na fenomen tabloidów, połączony z odchodzeniem prasy od tradycyjnej roli „publicznego kontrolera” ku dostarczycielowi sensacji i zabawy. Osobiście mam wątpliwości, czy takie spojrzenie nie jest nadmiernie rygorystyczne. Jestem skłonny przyjąć, że również tabloidy spełniają kontrolną funkcję, nawet jeśli nie realizują jej w sposób znany z „prasy jakościowej”. Co więcej, zdarzało się, że to właśnie tabloidy, a nie „tradycyjna prasa” alarmowały opinię publiczną, zwracając uwagę na pewne zdarzenia.

Z wyroku Kania i Kittel przeciwko Polsce wynikają dwie dobre wiadomości dla dziennikarzy. Po pierwsze, Trybunał nie zaakceptowałby sankcji wymierzonej w postępowaniu cywilnym, gdyby dziennikarze (wydawcy) nie odwołali się do sensacyjnego i upraszającego stylu. Po drugie, nawet w przypadku stylu właściwego tabloidom Trybunał nie zaakceptowałby sankcji o karnym charakterze (poza skrajnym naruszeniem dóbr osoby).

I jeszcze jedno: wyrok w sprawie Kania i Kittel przeciwko Polsce „poprawia” rezultat starcia polskiego państwa z osobami kwestionującymi ingerencję w swobodę wypowiedzi. Dotychczas 15 wyroków było korzystnych dla skarżących, a tylko jeden potwierdzał zasadność ingerencji. Teraz jest 15 do 2.

Pełen opis sprawy dostępny jest na stronie Obserwatorium wolności mediów w Polsce .


Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Dowiedz się więcej jak je wyłączyć.