AA
A
zapisz się do newslettera: 

SN utrzymał w większości wyrok uniewinniający blogera z Mosiny. Sprawa trafi jednak ponownie do Sądu Okręgowego

Sąd Najwyższy wydał wyrok ws. Łukasza Kasprowicza, blogera oskarżonego o zniesławienie Burmistrz Mosiny Zofii Springer (sygn. akt V KK 391/11). W czerwcu 2011 r. bloger został uniewinniony przez Sąd Okręgowy w Poznaniu. SN w większości oddalił kasację oskarżycielki prywatnej, nie dopatrując się w wyroku SO podniesionych w kasacji nieprawidłowości. 
Jednak w odniesieniu do jednego zarzutu dotyczącego wypowiedzi blogera, w której wskazał, że Zofia Springer „zmusza mosińskich urzędników do bezprawia, pod groźbą konsekwencji (…)”, SN zdecydował się uchylić zaskarżony wyrok i przekazać sprawę do ponownego rozpoznania sądowi orzekającemu w drugiej instancji. Tym wątkiem sprawy SO w Poznaniu będzie musiał zatem zająć się raz jeszcze.

Uzasadniając swoją decyzję, SN stwierdził, że SO badając zacytowaną wyżej wypowiedź blogera uznał, że choć wypełnia ona znamiona czynu zabronionego (zawiera poważny, odnoszący się do faktów zarzut popełnienia przestępstwa, którego prawdziwości oskarżony nie próbował nawet dowodzić w postępowaniu), to jednak nie stanowi przestępstwa z uwagi na znikomy stopień szkodliwości społecznej. Znikomą szkodliwość społeczną SO miał wiązać z tym, że Ł. Kasprowicz publikował w Internecie, który rządzi się własnymi prawidłami językowymi, podlegającymi mniejszym rygorom niż np. język wypowiedzi prasowej.

SN nie zgodził się z takim stanowiskiem SO. Podając ustane motywy orzeczenia wskazał, że nie można z góry założyć, iż Internet jest „medium, w którym można więcej niż innych środkach masowego”. – Sąd odwoławczy będzie musiał poddać weryfikacji swój pierwotny pogląd. Treści ukazujących się w Internecie nie powinno się bowiem mierzyć inną miarą. Jest to medium tak samo istotne, a nawet daleko bardziej niebezpieczne niż media tradycyjne, o znacznie większym zasięgu niż np. lokalna gazeta  – podkreślił przewodniczący Jarosław Matras. Zdaniem SN nie można zatem w prosty sposób przyjąć, że jakiekolwiek treści publikowane w Internecie, z uwagi na specyfikę tego środka przekazu, automatycznie wywołują znikomy stopień szkodliwości społecznej. Inaczej sprawę należałoby ocenić gdyby sąd drugiej instancji uwzględnił dodatkowo inne przesłanki pozwalające na umorzenie postępowania, jak np. to, że wypowiedzi blogera dotyczyły polityka, który powinien mieć tzw. „grubszą skórę”.

Temu ostatniemu zagadnieniu SN poświęcił wiele miejsca w ustnym uzasadnieniu. Odnosząc się do ostrego, budzącego kontrowersję języka, którego używał bloger, SN podzielił stanowisko SO i zwrócił uwagę na wymóg szczególnej tolerancji osób pełniących funkcje publiczne także wobec „agresywnych, demagogicznych, a nawet destrukcyjnych wypowiedzi”. Osoby te powinny wykazać się tzw. grubszą skórą. – Nawet opinie wyrażone w sposób nieprzyzwoity, zasługujący na negatywną ocenę moralną nie powinny podlegać karze w postępowaniu karnym. Byłaby to zbyt silna retorsja, zagrażająca debacie publicznej – podsumował przewodniczący. SN pozytywnie odniósł się do rozróżnienia na fakty i opinię, jakiego dokonał Sąd Okręgowy w Poznaniu.

Na wniosek oskarżycielki prywatnej rozprawa przed SN odbywała się jawnie. Z ramienia „Obserwatorium Wolności Mediów w Polsce” postępowanie przed sądem obserwowały Dominika Bychawska – Siniarska i Dorota Głowacka.

Więcej o stanie faktycznym sprawy blogera z Mosiny można przeczytać tutaj.
Uzasadnienie wyroku uniewinniającego Sądu Okręgowego można zobaczyć tutaj.


Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Dowiedz się więcej jak je wyłączyć.