AA
A
zapisz się do newslettera: 

Bojkot wydawcy „Newsweeka” przez Wytwórnię Papierów Wartościowych bezzasadnie ingeruje w swobodę wypowiedzi

Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych wydała oświadczenie, z którego wynika, że spółka nie będzie udzielać informacji gazetom wydawanym przez Ringier Axel Springer Polska. Stanowisko wydano w związku z pytaniami dotyczącymi uczestnictwa w mszach świętych przez osoby z władz spółki, które skierował do PWPW dziennikarz „Newsweeka”. Redaktor wyjaśnił, że pytanie miało związek z funkcjonowaniem spółki.

W oświadczeniu napisano, że „do czasu wyjaśnienia tej sprawy i wystosowania przeprosin do Zarządu PWPW SA, Spółka zawiesza współpracę z gazetami wydawanymi przez Ringier Axel Springer i będzie ignorować wszelkie próby pozyskiwania informacji przez dziennikarzy tego wydawcy”.

W ocenie HFPC taka reakcja władz PWPW bezzasadnie ingeruje w swobodę wypowiedzi, ograniczając możliwość gromadzenia informacji nt. działalności spółki Skarbu Państwa. Może ona tym samym wpłynąć na pozbawienie opinii publicznej dostępu do informacji mających istotne publiczne znaczenie, do których z pewnością należą wszelkie informacje nt. funkcjonowania tego rodzaju podmiotów, a w szczególności ujawnionych w nich nieprawidłowości.

Dorota Głowacka, prawniczka HFPC, komentując sprawę wyjaśniła, że jeśli pytania nie zostały zadane publicznie, a jedynie przedstawicielom danej instytucji, to zarzuty PWPW nie mają uzasadnienia. „O ingerencji moglibyśmy mówić dopiero, gdyby dziennikarz opublikował informację np. ze sfery życia prywatnego danej osoby. Wówczas można by się zastanawiać, czy była ona dopuszczalna i uzasadniona. Zależałoby to np. od tego, czy publikacja służyła jedynie wywołaniu sensacji, czy też przemawiał za nią mimo wszystko interes publiczny (np. ze względu na to, że dotyczyła osoby publicznej, wiązała się z jej działalnością publiczną i przez to odnosiła się do kwestii wzbudzających uzasadnione zainteresowanie społeczeństwa) – oceniła Dorota Głowacka.

Prawniczka stwierdziła też, że zapowiedź odmowy współpracy z wydawcą do czasu otrzymania przeprosin nie ma uzasadnienia, ponieważ zwrócenie się z pytaniami do bohatera planowanej publikacji jest również jedną z metod gromadzenia informacji. To kluczowy element pracy dziennikarskiej, który znajduje się pod szczególną ochroną prawa prasowego. Zaznaczyła jednocześnie, że reakcja zarządu PWPW na zadane pytania budzi poważne zaniepokojenie.  „Warto zaznaczyć bowiem, że z punktu widzenia prawa prasowego, wszelkiego rodzaju utrudnianie gromadzenia informacji przez dziennikarzy, zwłaszcza, gdy dotyczą kwestii mających istotne publiczne znaczenie, ingeruje w swobodę wypowiedzi dziennikarzy i może narazić osobę dopuszczającą się takiego działania nawet na zarzut utrudniania krytyki prasowej” – dodała Dorota Głowacka.

 


Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Dowiedz się więcej jak je wyłączyć.